KT Tunstall – \”Drastic Fantastic\”

25 września 2007
ok. 1 minuta czytania

Rzeczywiście, na drugim dziele Szkotki jest nieco więcej elektronicznych motywów. Ale raczej trzeba ich wyszukiwać, same bowiem nie rzucają się drapieżnie do uszu. Rockowa najbardziej jest natomiast z okładka. KT pozostaje miłą dziewczyną, która gra miłe kawałki. I nie jest to żaden zarzut. Muzyki Tunstall, zmyślnie podszytej folkiem, słucha się naprawdę dobrze. Ma bowiem artystka nadzwyczajną smykałkę do pisania wyjątkowo ładnych melodii, które szczególnie dobrze spisują się z nieco mocniejszymi aranżacjami, jak chociażby w otwierającym dzieło \”Little Favours\”.

Jednak nawet kiedy jest spokojniej i mniej zadziornie, nie robi się mdło, co sztuką, zwłaszcza w przypadku śpiewających pań, jest nie lada. Niewątpliwa w tym zasługa świetnego głosu piosenkarki. Seksownie zachrypniętego, a jednocześnie kojąco ciepłego. A czasem bardzo melancholijnego.

Drastycznych, nomen omen, zmian w stosunku do debiutu \”Eye To The Telescpe\” nie zaobserwujemy. Czasem, niektóre kompozycje zdają się bardziej najeżone i śmiałe. Wszystko jednak we właściwych granicach i proporcjach. Tunstall po prostu ma swój styl, który pasuje tak jej, jak i słuchaczom. Ponadto po raz drugi nagrała album bez jednego złego numeru.

Krążek \”Drastic Fantastic\” nie jest ani \”drastic\”, ani \”fantastic\”. Znajduje się gdzieś po środku, gdzie jednak bryluje pośród tysiąca wydawnictw miernot z akustycznymi gitarami.