Luna śpiewa o przytłaczającej miłości

2 lutego 2021
ok. 1 minuta czytania

– To pełna niedopowiedzeń, trudna i przewrotna rozmowa – mówi artystka. Z ukochanym, a może z nieznajomym, stalkerem, kimś z rodziny. Takie rozmowy są z natury nocne i analogowe, ale bezpieczniej prowadzi się je na odległość, jaką zapewnia telefon. Stąd pomysł na teledysk. Noc, klaustrofobiczna budka, ciasny pionowy kadr wzmagają poczucie osaczenia. Podnieś słuchawkę, wsłuchaj się w ciszę i w krzyk, wsłuchaj się w obezwładniającą melodię. Spróbuj się uwolnić.

Nowy singiel Luny to, wydawałoby się, gatunkowo trochę lżejszy kawałek, bardziej melodyjny, ale to tylko pozory. \”Mniej\” to opowieść o ciemnej, przytłaczającej miłości, która niepostrzeżenie okrada Cię z własnego życia. To zapis, czy może plan rozmowy, którą najpierw musisz przeprowadzić sam ze sobą. Powiedzieć sobie na głos, że czujesz, że przestajesz istnieć.

Luna gra na skrzypcach i fortepianie. Pisze i komponuje. Sztuka, filozofia i ciuchy to jej plac zabaw, ale najbardziej bawi ją astrologia. Żyje po swojemu, dba o matkę Ziemię i czerpie z dobrotliwego Księżyca tyle dobrej energii, ile zdoła. Ewentualne braki uzupełnia kawą. Kocha książki, Nicka Cave\’a i Björk. Emanuje jasnym światłem, pozytywną energią i tajemniczym wdziękiem troszkę jakby nie z tego świata.