Margaret z Natalią Szroeder

12 lutego 2021
ok. 2 minut czytania

Blisko dwa lata po premierze płyty \”Gaja Hornby\”, nominowanej do Fryderyka w kategorii album roku pop, Margaret wraca z nowym krążkiem \”Maggie Vision\”. Album z jednej strony jest wypadkową jej muzycznych fascynacji: hip-hopem i urban music, z drugiej koniecznością opowiedzenia o ważnych rzeczach, jakie ostatnio działy się w jej życiu oraz tuż obok.

Wraz z premierą albumu \”Maggie Vision\”, Margaret zaprezentowała najnowszy singiel z udziałem Natalii Szroeder. Pełen kobiecości teledysk do utworu \”Sold out\” to dzieło Łukasza Zabłockiego i Papaya Films.

– Mój nowy album jest słodko-gorzki. W ramach dojrzewania zaczęłam być dużo bardziej świadoma rzeczy, które wokół mnie się dzieją – mówi Margaret. – Już na płycie \”Gaja Hornby\” były momenty, kiedy we mnie buzowało, ale teraz naprawdę tego nie uciszam i nie przypudrowuję, ale z siebie wypluwam, bo mam ku temu powody.

Na \”Maggie Vision\” Margaret kontynuuje swoją przygodę pisania piosenek w języku polskim, z którym wyraźnie czuje się teraz znacznie lepiej. Spora w tym zasługa jej partnera (zawodowo i prywatnie), a także producenta nowego albumu KaCeZeta, który wspierał ją w całym procesie twórczym, oraz muzyki hip-hop, która jest dla Margaret wielką inspiracją.

– Bardzo szanuję swoją dotychczasową drogę. Sama współpraca ze światowej klasy producentami naprawdę wiele mnie nauczyła, choć aktualnie wydaje się to być dość poprawne i wygładzone – dodaje artystka. – Hip-hop jako gatunek jest natomiast bardzo szczery, często w kontrze do ogólnych sloganów i taki \”in your face\”, co bardzo mi pomogło opowiedzieć moją historię.

Choć Margaret nazywa \”Maggie Vision\” najbardziej \”swoją\” płytą w karierze, to na krążku nie brakuje znakomitych gości. W singlowym \”Reksiu\” pojawia się Otsochodzi, z kolei do stworzenia utworu \”Roadster\” został zaproszony Kizo. Hiphopowy sznyt podkreśla również Kukon w \”No Future\”. Starszych fanów ceniących ją za popowe, chwytliwe melodie Margaret jednak uspokaja.

– Pod względem muzycznym nie chciałam robić czystego hip-hopu, absolutnie. Na \”Maggie Vision\” nadal są chwytliwe melodie, nadal czerpię z popu, ale w połączeniu z hiphopowymi inspiracjami i moimi kwaśnym tekstami, nabierają u mnie zupełnie nowego wymiaru. Jeśli na \”Gai\” dużo tematów musiałam jeszcze korygować i uważać, żeby czegoś nie powiedzieć, bo może Margaret nie wypada, tak teraz czuję, że… już poszło. I dlatego traktuję \”Maggie Vision\” jako najbardziej mój album dotychczas. To jest właściwie mój prawdziwy debiut. Jestem aż cała w emocjach, co będzie dalej.