Metallica ciałem dla głowy Lou Reeda

30 sierpnia 2011
ok. 1 minuta czytania

Zdaniem nowojorczyka nie ma niczego nadzwyczajnego w jego współpracy z kwartetem. – Dlaczego zaskakujące? – dziwi się Lou Reed. – Zaskakująca byłaby współpraca Metalliki i Cher. To byłoby dziwne. A my – to dosyć oczywiste połączenie.

Artyści przygotowali razem 90 minut muzyki.

– To na pewno nie jest kolejny album Metalliki, ani kolejny album Lou Reeda – wyjaśnia gitarzysta Kirk Hammet. – To coś innego. Jak zupełnie nowe stworzenie albo hybryda. Nikt ze świata heavy metalu nigdy wcześniej nie zrobił czegoś takiego.

Płyta inspirowana jest kontrowersyjnymi sztukami niemieckiego ekspresjonisty Franka Wedekinda – „Przebudzenie Wiosny” i „Puszka Pandory”, których główną bohaterką jest upadła tancerka Lulu.

– Pracowałem nad tym pomysłem już od jakiegoś czasu – opowiada o powstaniu płyty Reed. – Moja Lulu miała głowę, ale brakowało ciała.

Twórcy zgodnie zapewniają, że longplay jest szczytowym osiągnięciem w ich karierach.

Dorobek Metalliki zamyka wydawnictwo „Death Magnetic” z września 2008 roku.

Ostatnia pozycja w dyskografii Reeda to „The Creation of the Universe” z grudnia 2008 roku nagrane z Metal Machine Trio.