Múm w Poznaniu, Katowicach i Warszawie

12 maja 2004
ok. 2 minut czytania

Historia Múm ma się nijak do „garażowego” mitu czy do castingowych strategii dużych wytwórni. Dwójka przyjaciół z Reykjaviku – wtedy jeszcze nastolatków: Gunnar Örn Tynes i Örvar Ţóreyjarson Smárason – zauważyła podczas szkolnego przedstawienia teatralnego dwie urocze bliźniaczki: Gydę i Kristín Annę Valtýsdóttir. Jako, że dziewczynom podobały się szczeniackie dowcipy obu podrywaczy oraz tworzona przez nich muzyka, do ich chłopięcej, choć subtelnej, click-electroniki dodały skrzypce, akordeon, wiolonczele, ksylofon i cudne wokale, szkicując kształty „múmowej” estetyki. Wraz z narodzinami dźwiękowej sztuki magicznej Islandczyków rozkwitał też związek Kristin i Orvara, ożywiając nieprzyjazne elektroniczne instrumenty i wlewając w kruche beaty i zaloopowane melodie sporo ciepła i emocji.

Gdy zapytać chłopaków z Múm, co lubią najbardziej, odpowiedzą: fasolę, FC Liverpool, Pixies, Christiana Fennesza, Clouddead, Four Tet, Arvo Pärta, Mouse On Mars, Bonnie „Prince” Billie, Mice Parade. Kiedyś lubili też Black Sabbath i Mötorhead, dali sobie jednak spokój usłyszawszy Aphex Twina. Co lubią dziewczyny – nie wiadomo, bo mówią bardzo niewiele. Pewne jest tylko, że przed Múm, jako wykształcone skrzypaczki, grały jedynie muzykę klasyczną.

W 2000 roku kapela wydała debiutancki album „Yesterday Was Dramatic – Today Is OK”. Dwa lata temu ukazał się jej longplay „Finally We Are No One”. Najnowsze dzieło kwartetu to krążek „Summer Make Good”, który jest w sprzedaży od 3 maja.

Múm wystąpi w naszym kraju trzy razy, między 21 a 23 maja: w Poznaniu („Eskulap”), Katowicach („Hipnoza Jazz Club”) i Warszawie („Proxima”). Poprzednio band gościł w Polsce w listopadzie 2002 roku, grając dwa koncerty.