Mroczna i romantyczna Michelle Branch

19 lutego 2017
ok. 2 minut czytania

– To piosenka o specyficznej dynamice związku – wyjaśnia 33-letnia wokalistka i gitarzystka. – Na początku każdego związku pojawia się strach, pojawiają się pytania. Dokąd to zmierza? Czy on mnie zrani?

Za realizację klipu odpowiada kumpel gwiazdy, fotograf, Brian Higbee. – Jego prace zazwyczaj są mroczne, a ja chciałam właśnie coś mrocznego – wyjaśnia. – Od dawna nie nakręciłam teledysku, więc chciałam czegoś zaskakującego, czegoś, czego ludzie się po mnie nie spodziewają.

Klip zaczyna się od sceny, w której wokalistka wsiada do auta. W dalszej części widzimy ją na przejażdżce samochodem oraz śpiewającą piosenkę w różnych miejscach. Filmik można obejrzeć tutaj.

Kawałek zapowiada tak samo zatytułowany album pop-rockowej wokalistki. Premiera pierwszego od 14 lat krążka Amerykanki została wyznaczona na 7 kwietnia. Jak zapewnia artystka, ma to być wyluzowana, rockandrollowa płyta.

Longplay zainspirowany jest zarówno rozwodem wokalistki z Teddym Landau oraz jej nowym związkiem z perkusistą The Black Keys, Patrickiem Carneyem.

– Wiele z tych piosenek jest o złamanym sercu, ale nie o tym, że to koniec świata – wyjaśnia artystka. – To numery o zamykaniu pewnego rozdziału i przechodzeniu do kolejnego, ze świadomością, że wszystko będzie OK. To mój pierwszy naprawdę autobiograficzny album.

Oto tracklista:
„Best You Ever”
„You’re Good”
„Fault Line”
„Heartbreak Now”
„Hopeless Romantic”
„Living a Lie”
„Knock Yourself Out”
„Temporary Feeling”
„Carry Me Home”
„Not A Love Song”
„Last Night”
„Bad Side”
„Shadow”
„City”

Wokalistka zadebiutowała w 2000 roku zestawem „Broken Bracelet”. Sukces przyniosła jej druga płyta „The Spirit Room” (2001), która w USA pokryła się podwójną platyną. Nieco gorszy, tylko platynowy status, osiągnął jej kolejny i na razie ostatni longplay, „Hotel Paper” (2003).