NoNe – „Six”

29 stycznia 2013
ok. 2 minut czytania

Od czasów „The Rising”, ostatniej płyty bydgoskich metalowców ich muzyka nie przeszła wielkiej ewolucji, wciąż jest to granie z pogranicza metal core’u/groove i thrash metalu z czytelnymi inspiracjami Sepulturą i Soulfly, przez Slipknot i Machine Head po DevilDrivier. W każdym jednak aspekcie „Six” stanowi krok do przodu w rozwoju bandu. Mamy z pewnością więcej melodii, co najważniejsze – wcale nie odbiło się to na brutalności – otwierający zestaw masywny i agresywny numer tytułowy to prawdziwy killer wagi ciężkiej. Materiał zyskał przez to jakby więcej przestrzeni i pomimo, że fundament pozostał ten sam, słucha się tego zwyczajnie lepiej.

Więcej jest też muzycznego kombinowania, zmian motywów, są też znakomite solówki. Tych, którzy na sam dźwięk tego słowa dostają gęsiej skórki uspokoję – nie są nachalne, pojawiają się dokładnie tam gdzie być powinny. Chupa także wyraźnie poprawił się jako wokalista, coraz bardziej – zarówno w partiach krzyczanych, jak i tych bardziej tradycyjnie śpiewanych – przypomina mi Coreya Taylora (co nie jest zarzutem, gdyż Corey wielkim wokalistą jest). Całości brzmi także znacznie lepiej niż w przypadku „The Rising” – produkcja jest bardziej klarowna, chciałoby się powiedzieć, bardziej zachodnia.

Materiał posiada jednak jedną wadę. Jest solidny, jednak w ostatnich latach w metalu wydarzyło się zbyt dużo i sama solidność i profesjonalizm dziś już, zwyczajnie nie wystarcza. Potrzebne jest coś, co wyróżni formację, spośród setek innych. A na dziś, NoNe tego po prostu nie ma. Słucha się tego przyjemnie, po wyczerpaniu tracklisty palec nie ląduje jednak na przycisku z napisem „repeat”.