OCN – „Waterfall”

20 kwietnia 2013
ok. 2 minut czytania

OCN, a wcześniej Ocean, znamy już ponad dekadę, ale to jest chyba ten moment, ta płyta, od której nastąpi przyspieszenie kariery tria. A przynajmniej powinno nastąpić, skoro piosenki dobre, a o ich brzmienie zadbali fachowcy z najwyższej światowej półki. Komplementy największe trzeba jednak adresować do Maćka, który owe piosenki napisał, oraz do Piotrka Wojtanowskiego i Bolka Wilczka, którzy wspomogli lidera w aranżacjach. Gdyby nie to, co i jak podpowiedziała im wyobraźnia, ani producent, laureat Grammy Vance Powell (m.in. The White Stripes, Kings Of Leon), ani czuwający nad masteringiem Richard Dodd (m.in. Tom Petty, Green Day) nic by nie wskórali. Mielibyśmy jedynie zestaw słabych kompozycji z fajnym brzmieniem.

„Waterfall” to niemal natychmiast następujące po sobie piosenki, dość krótkie i zwięzłe (całość trwa nieco ponad 36 min), skrzące się różnymi barwami rocka. Napawać się możemy miłymi dla ucha melodiami, intensywnością i brudem zebranym ze sceny grunge, hard rockiem w garażowych ciuchach, parokrotnie subtelnymi dotknięciami gitary z dużym echem, co może przywodzić na myśl twórczość z okolic wczesnego Radiohead, Sigur Rós, może nawet Isis. Jeśli chodzi o nastrój to obok mocnego przyłożenia całkiem często jest… nastrojowo. Lirycznie, lekko eterycznie, co zawdzięczamy głównie temu, jak Wasio używa głosu, z taką rozmarzoną, nostalgiczną manierą. Dla mnie najfajniejsze podczas wielu godzin spędzonych z „Waterfall” było wrażenie, iż jestem na koncercie OCN, który grają tylko dla mnie. Brzmi album kapitalnie. Jakby trio po prostu weszło do studia, podłączyło się do prądu, a ktoś w reżyserce wcisnął nagrywanie.

Być może dziwicie się, że jestem w ostatnim akapicie, tyle OCN posłodziłem, a jeszcze nie podałem tytułu żadnej piosenki. I nie podam. Zaleta kolejna „Waterfall” jest taka, że album jest równy. W zasadzie każdy kawałek się broni, w każdym znajduję dla siebie coś fajnego. Rebranding w tym wypadku sprawdził się doskonale. A teraz niech OCN wypłynie na zagraniczne oceany.