Pharoahe Monch – \”Desire\”

4 sierpnia 2007
ok. 1 minuta czytania

Pharoahe Monch nie jest być może najbardziej znanym szerokiej publiczności raperem, ale kunsztu odmówić mu nie sposób. Nie tylko jest kreatywny i niesztampowy w zakresie tematyki, dysponuje ponadto niebywałą charyzmą połączoną z talentem i nienagannym flow.

Numer z refrenem w stylu Elvisa Presleya? Proszę bardzo, oto przebojowe, singlowe \”Body Baby\”. Przeróbka klasycznego, społecznie zaangażowanego numeru Public Enemy? A jakże – i mamy współczesne \”Welcome To The Terrordome\”. Dziewięciominutowa opowieść w trzech częściach o nieszczęśliwie zakończonym małżeństwie? Też jest (\”Trilogy\”). Poruszający kawałek ku pokrzepieniu serc? Kłania się \”Hold On\”, gdzie pojawia się wspaniała jak zawsze Erykah Badu.

Pharoahe z jednakową łatwością wyrzuca tonę kału na współczesny przemysł muzyczny, jak i wciela się w… pocisk, rozpatrując przy okazji palący w USA problem posiadania broni. Krótko mówiąc, raper marzenie. Do tego warstwa muzyczna, nie zawsze porywająca, ale za to trzymająca wysoki poziom dzięki Black Milkowi wyrastającemu na godnego następcę J Dilli oraz Mr. Porterowi i Alchemistowi a także samemu Pharoahe Monchowi, który produkując kilka numerów pod prawdziwym nazwiskiem (Troy Jamerson) udowadnia, że świetny raper może być jednocześnie całkiem niezłym specjalista od beatów.

Jeśli uważasz się za fana hip hopu, na twojej półce nie może zabraknąć tego krążka i tyle.