PlantLife – „Time Traveller”

15 kwietnia 2008
ok. 1 minuta czytania

Kwartet imponuje rozmachem i liczbą nowych, świeżych pomysłów. Na „Time Traveller” muzycy zabierają nas, zgodnie z tytułem, w prawdziwą brzmieniową podróż w czasie – ze szczególnym uwzględnieniem hołdu dla lat 80. i złotej ery electro. Prostych, klawiszowych, niesamowicie wbijających się w głowę rytmów doświadczamy już w otwierającym płytę nagraniu tytułowym, a ich kulminacją jest delikatnie pornograficzne „Take It Off”. Nie brakuje też momentów rockowych, kwaśnego funku, słodkiego soulu i motywów hiphopowych, ale to akurat w przypadku PlantLife znamy doskonale. W końcu eklektyzm i bezwstydne żonglowanie gatunkami to znak firmowy kwartetu z Los Angeles. „Time Traveller” to godzinna porcja ciepła, erotyki, kosmicznych tekstów o wysokim stopniu abstrakcji. Idealne, dla ludzi, których fascynują dokonania OutKast, Jimiego Hendriksa i Parliament.

Włączyć płytę PlantLife, zamknąć oczy i wbić się głęboko w fotel, to jakby z niczego znaleźć się na pokładzie statku kosmicznego. Jeśli ktoś ma w sobie trochę odwagi – nie pożałuje.