Poirytowany Moby

1 sierpnia 2006
ok. 1 minuta czytania

Artysta narzeka, że w Nowym Jorku, gdzie mieszka nieustannie jest zaczepiany przez sympatyków R.E.M., którzy domagają się, aby zaśpiewał im „Losing My Religion”.

– Zdarza mi się, że podchodzą do mnie ludzi, mówiąc jak bardzo kochają moją muzykę, a kiedy z dumą składam im autograf patrzą ze zdziwieniem i odkrywają, że nie jestem Stipe’em – żali się Moby. – Rozmawiałem kiedyś z Michael i wiem, że ma ten sam problem. Jego biorą za mnie.

Tymczasem przed świętami Bożego Narodzenia powinna ukazać się kompilacja największych hitów artysty.

Ostatnim krążkiem Amerykanina jest wydany w marcu 2005 roku „Hotel”.