Pokoncertowy rytuał Michaela Stipe’a

20 grudnia 2005
ok. 1 minuta czytania

Muzyk uwielbia spieszyć do domu samochodem, a następnie gotować różne pyszności. Artysta już od dłuższego czasu kultywuje ten rytuał, rezygnując w ten sposób z tradycyjnych imprez po koncertach.

– 15 minut po zejściu ze sceny nie jestem w stanie normalnie komunikować się z kimkolwiek – wyjaśnia Stipe. – Poziom adrenaliny jest u mnie tak wysoki, że potrzebuję go natychmiast zbić.

Jak się okazuje szybki samochód i pichcenie są na to najlepszym sposobem.