Prefuse 73 – „Everything She Touched Turned Ampexian”

6 sierpnia 2009
ok. 1 minuta czytania

Nie można powiedzieć, że „Everything She Touched Turned Ampexian” cokolwiek zmienia w karierze Herrena. Nie wywraca do góry nogami sceny instrumentalnej muzyki spod znaku abstrakcyjnego hip-hopu misternie połączonego z IDM. Tyle, że to nie zarzut. Prefuse lata temu stworzył coś na tyle unikalnego i świeżego, że teraz może jedynie dokonywać drobnych korekt.

Ten wstęp powinien być w sumie podsumowaniem albumu, ale fani artysty już po nim doskonale wiedzą, czego się można spodziewać. Niespełna 50 minut kaskady mikrosampli, delikatnych, połamanych rytmów, które misternie poukładane tworzą ambientową wycieczką do świata przyszłości. Tym razem nie natkniemy się podczas tej podróże na wokale, za wyjątkiem „No Lights Still Rock” z Dimlite. Pozostałe ludzkie głosy to co najwyżej krótkie próbki wyjęte z dawno zapomnianych płyt, czasem jeszcze jako echo pobrzmiewa szept Caroliny Dehezy. Wszystko bardzo subtelne, pastelowe. Herren posługuje się muzyką niczym wytrawny malarz farbą, malując niesamowite dźwiękowe pejzaże.

Czy można nie dokonując rewolucji w swojej muzyce, wciąż się rozwijać? Można, jak doskonale słychać na „Everything She Touched Turned Ampexian”. Bo chociaż to niby tylko kolejny album Prefuse 73 to słucha się go z przyjemnością i ani przez chwilę nie nudzi.