Rabunek w muzeum Elvisa Presleya

19 marca 2004
ok. 1 minuta czytania

Kradzież w Las Vegas trwał niespełna pięć minut. Przestępcy byli dobrze przygotowani, gdyż wzięli tylko niewielkie, ale cenne rzeczy. Z gablot znikła biżuteria legendarnego artysty (m.in. pochodzący z 1953 roku klasowy sygnet muzyka oraz kupiony w Las Vegas pierścień z diamentem) oraz złoty pistolet.

Złodziei zupełnie nie zainteresowała natomiast jedna z najciekawszych pamiątek po Presleyu – słynne niebieskie zamszowe buty (blue suede shoes).

Muzeum zostało otwarte w 1999 roku przez kolekcjonera pamiątek Chrisa Davidsona, który był na koncercie Króla Rock’n’Rolla gdy miał 10 lat. Odbywają się tam cykliczne występy sobowtórów Presleya, a miejsce reklamowane jest jako „największe prywatne muzeum Elvisa na zachód od Memphis”.

Davidson tworzył swoją kolekcję przez wiele lat, skupując pamiątki po artyście na aukcjach i od jego znajomych. Zaczynając od dwóch czeków i jednego listu, zebrał w sumie ponad 2000 przedmiotów.