Rage – „Strings To A Web”

15 lutego 2010
ok. 2 minut czytania

Trio tworzy dźwiękową mieszankę, opatrzoną certyfikatem wysokiej jakości. Składają się na nią thrashowa agresja i szybkość, chwytliwe melodie, które fani mogą śpiewać na koncertach. W kotle są też i elementy progresu, i piękne orkiestracje. Grupa umie walnąć mocnym riffem, błysnąć gitarową wirtuozerią, balladowo ukołysać, zaczerpnąć co nieco ze świata epickich, rozbudowanych klasycznych struktur. Może muzycy nie zawsze zachwycają, ale nigdy nie dali ewidentnej plamy i co rano mogą z czystym sumieniem patrzyć w lustro.
Krążek ciężko za coś zganić. Owszem, są utwory, które wielkiego wrażenia nie robią, ale świetnie brzmią i miło się ich słucha. Nie brak i takich, na które warto zwrócić baczniejszą uwagę. Głęboki pokłon należy się Victorowi Smolskiemu za kilkunastominutowy klejnot – suitę „Empty Hollow”. Wspaniale ułożył epickie orkiestracje, nadające otwarciu klimatu pasującego do filmów Tima Burtona. Ślicznie wygasił ogień, uspokoił smyczkami, fortepianem i gitarą akustyczną w części instrumentalnej, by na koniec powrócić do głównego, ostrego i pompatycznego motywu. I jak pięknie wyraził dźwiękami różne odcienie smutku! Lubujący się w porównaniach usłyszą w suicie elementy starego Savatage, Dream Theater, a także AOR-u à la na przykład Journey („Connected”). Nawet tylko dla tego kawałka warto posłuchać „Strings…”, bo sztuką jest przykuć uwagę słuchacza na tak długo.

Smolski to poza sceną zapalony rajdowiec, więc puentą będzie automobilowe porównanie. Rage to nie ekskluzywna „rajdówka” za grube pieniądze, lecz klasowe osobowe auto z dobrze wyregulowanym silnikiem. Będzie nam w nim wygodnie i bezpiecznie dotrzemy do celu.