Roger Waters ma radę dla swoich krytyków

5 sierpnia 2017
ok. 1 minuta czytania

Muzyk gra właśnie koncerty w ramach tournée „Us + Them”. Podczas występów byłego lidera Pink Floyd wiele jest odniesień do polityki, w szczególności do Donalda Trumpa. Można na przykład zobaczyć wizerunek prezydenta USA umalowanego szminką, z piersiami, kapturem Ku Klux Klanu, a także bez bielizny z bardzo małym penisem. Wyświetlane są ponadto kontrowersyjne tweety polityka oraz hasło „fuck Trump”.

Nie wszystkim uczestnikom koncertów Watersa podoba się jednak tak mocny przekaz. – To niewiarygodne, że ludzie przez lata słuchali moich utworów bez zrozumienia – przyznał Anglik. – Jak wam się nie podoba, idźcie zobaczyć Katy Perry albo Kardashianki. Mam to gdzieś.

Przypomnijmy, że Roger Waters na żywo promuje longplay „Is This the Life We Really Want?”. Pierwszy od 25 lat album byłego członka Pink Floyd ukazał się 2 czerwca. W studiu byłego Anglika wspierał producent Nigel Godrich (Radiohead, Beck), który nie tylko czuwał nad brzmieniem, ale także grał na klawiszach i gitarze. Wśród współpracowników znaleźli się ponadto perkusista Joey Waronker (Atoms For Peace) oraz członkowie brooklyńskiej indiepopowej formacja Lucius. Najnowszym singlem z krążka jest „Wait for Her”. Teledysk do nagrania można obejrzeć tutaj.

Poprzedni regularny longplay Rogera Watersa to „Amused to Death” z września 1992 roku. W 2005 artysta wydał operę „Ça Ira”.