R.U.T.A. – „Gore”

12 kwietnia 2011
ok. 2 minut czytania

Na początek moje uznanie za ciekawe i staranne przygotowanie szaty graficznej digibooka. Znalazły się w nim (po polsku i angielsku) krótkie wypowiedzi i eseje na temat chłopów, polskiej wsi, buntów, a także kopie obrazów i drzeworytów, które stanowią bardzo dobre wprowadzenie w klimat pieśni na „Gore” i stanowią powtórkę z historii w pigułce.

A propos muzyki. Z materiałem zapoznałem się, gdy promocyjne zamieszanie wokół niego już opadało. Zdążyły dotrzeć do mnie opinie skrajne. Eksperci od grania etnicznego są zawiedzeni mało ciekawą formą muzyczną. Ci mający z tradycyjną muzyką do czynienia okazjonalnie, głównie pieją z zachwytu. Z zachwytu może piał nie będę, ale z pewnością nie będę narzekał na interpretacje dawnych pieśni chłopskich.

Maciek Szajkowski z Kapeli ze Wsi Warszawa namówił do projektu R.U.T.A. legendy polskiego punka, Pawła „Gumę” Gumolę z Moskwy i Roberta „Robala” Materę z Dezertera, a także Nikę z Post Regiment i Spiętego z Lao Che. Dobrze to wykombinował, bo wymienieni goście dali króciutkim piosenkom niesamowitego, punkowego kopa. Wlali w nie werwę, buntowniczy krzyk. Łatwo można sobie zobrazować podczas słuchania chłopa, który ma już dość i feudalnemu panu na pewno nie przepuści za doznane krzywdy.

Nie obniża siły rażenia fakt, że piosenki zagrane są na tradycyjnych instrumentach akustycznych (m.in. lirze korbowej, fidelach płockich, suce biłgorajskiej, sazach). Przy „Z batogami na panów”, „Będą panowie sami łąki kosić” czy „Jak to dawni dobrze beło” człowieka roznosi. Aranże bogate nie są, a piosenki nadają się głównie do ludycznego szaleństwa, nie zaś kontemplacji. Ale coś mi mówi, że Szajkowskiemu chodziło właśnie o to, by pieśni nabrały groźnych, punkowych rumieńców i naładowywały nas energią. Udało się mu znakomicie. To naprawdę bardzo intensywne trzydzieści minut.