Seether – „Finding Beauty In Negative Spaces”

16 lutego 2008
ok. 2 minut czytania

Biorąc pod uwagę etap życia, na jakim znalazł się Morgan, spodziewać by się można, że nowe dzieło Seether będzie albo kiepskie, albo przełomowe. Zamerykanizowani rockmeni z RPA przygotowali jednak album ni mniej ni więcej jak… dobry.

Utwory z nowej płyty mają wszystko, czego potrzeba, aby podbić listy przebojów i zdobyć serca fanów. Nieco posępne, nieco melancholijne i – wszystkie, co do jednej – przebojowe, piosenki Seether zaprawione są precyzyjnie odmierzoną porcją złości, która na pewno przypadnie do gustu określonej grupie odbiorców.

Pośród tuzina kompozycji, na szczególną uwagę zasługuje singlowe „Fake It” -lekko swingujące, nieco mroczne, lecz niepozbawione poczucia humoru. W podobnej stylistyce utrzymany jest początek utworu „No Jesus Christ”, który rozwija się, aby osiągnąć niemal epicki wymiar. Dobrze prezentuje się ironiczne „Fallen” z zaraźliwą partią wokalną. Nieco mdło wypada na tym tle programowo radosne „Rise Above This”, które świetnie sprawdziłoby się jako motyw przewodni w filmie drogi dla nastolatków. „Don’t Believe”, ciężki, rockowy walc opatrzony pełnymi przestrzeni gitarowymi melodiami, to być może najsmutniejsza piosenka na płycie.

Albumowi „Finding Beauty in Negative Spaces” nie można zarzucić absolutnie nic, przesadą byłoby jednak się nim zachwycać. To kolekcja dwunastu dobrze zaśpiewanych, zagranych i nagranych utworów z wpadającymi do ucha liniami wokalnymi, wyrazistymi riffami i kilkoma ciekawymi pomysłami aranżacyjnymi. Ot, sympatyczna, godna polecenia muzyka dla nieco melancholijnej, odrobinę zbuntowanej, ale dobrze ułożonej młodzieży.