Simian Mobile Disco – „Unpatterns”

24 maja 2012
ok. 2 minut czytania

Tamten tytuł znacznie lepiej pasowałby do najnowszego wydawnictwa brytyjskiego duo, „Unpatterns”. Jeden z zachodnich dziennikarzy nazwał zbiór dziewięciu, głównie instrumentalnych, technicznych utworów doskonałą wizytówką Simian Mobile Disco. Bo słychać w niej, że mamy do czynienia z producentami, didżejami i pasjonatami muzyki klubowej, którzy potrafią nagrywać ją na różne sposoby. Sporo w tym prawdy, ale zdecydowanie w drugiej części powyższej opinii. Nowa płyta Jasa Shawa i Jamesa Forda ich najwybitniejszym osiągnięciem na pewno nie jest (wciąż wierzę, że to dopiero przed nimi), ma bowiem sporo przestojów jak na 50-minutowy materiał. Zwłaszcza w warstwie produkcyjnej, która miała być utrzymana w klimacie taneczno-elektronicznego setu. Rozpoczyna się co prawda znakomicie, i choć już w otwierającym krążek „I Waited For You” słychać, że nowe nagrania duetu przyniosą spore zmiany, nawet starzy fani powinni być zadowoleni. Hipnotyzujący kawałek, z powtarzanym jak mantra tytułowym tekstem, nakręca słuchacza bardzo pozytywnie.

Mocne otwarcie daje nadzieje na jeszcze lepszą całość, ale drugiego takiego numeru na tej płycie już nie znajdziemy. Choć później robi się mniej duszno, a lżej i bardziej tanecznie, to jednak materiał wypada słabo. Najlepiej ocenić trzeba środkowe partie poszczególnych utworów, które gdyby atrakcyjnie ze sobą zmontować na wzór jednego tanecznego miksu, zyskałyby zdecydowanie. Nie wiedzieć czemu, choć brzmią one jak laurka dla fanów techno imprez, raz albo niepotrzebnie się dłużą (większość z nich trwa ponad pięć minut), kiedy indziej zaś biją po uszach chłodem i wołają o zaproszenie do nich kogoś z mikrofonem. Słuchając i kręcąc nogą przy takim „Put Your Hands Together”, drugim znakomitym numerze, w którym pojawia się Jamie Lidell, aż chce się zapytać Jasa i Jamesa: Czy na każdej imprezie bawicie się na pół gwizdka?