Snoop Dogg – „Doggumentary”

18 października 2011
ok. 1 minuta czytania

Zestaw rozpoczyna funkowe, rozbujane „Toyz N Da Hood”, w którym gościnnie pojawił się szalony Bootsy Collins. Mocne wejście doskonale oddaje klimat całości. Na „Doggumentary” nie ma przestojów, dłużyzn. Średnio co cztery minuty przenosimy się za to w świat kalifornijskiego g-funku, a to mainstreamowego hip-hopu połączonego z R&B, natomiast na deser Snoop poeksperymentował z brzmieniami klubowymi („Wet” wyprodukowane przez odpowiedzialnych za sukcesy Far East Movement muzyków z The Cataracts), country oraz alternatywnym rockiem w „Sumthing Like This Night” z Gorillaz.

Cieszy to, że nawet weteran hip-hopu chce próbować nowego, odświeżać swoją twórczość, ale nie da się przy okazji ukryć, że najlepiej wypada jednak w tym, co od zawsze jest jego daniem firmowym – rapie z grubym basem, mocnymi gośćmi i opowiastkami z getta oraz klubów. To dla niego w pewnym stopniu muzyczne środowisko naturalne. Najbardziej znany pies hip-hopu może próbować się z niego wybić, zerwać łańcuchy, ale natury nie oszuka. Na „Doggumentary” na szczęście Snoopa w klasycznym klimacie jest na tyle dużo, że płyta powinna zadowolić nawet jego najbardziej wybrednych fanów.