Solowy projekt lidera The Tears

3 sierpnia 2005
ok. 1 minuta czytania

Plany wokalisty wyglądają poważnie. – Niedługo wchodzę do studia, żeby skończyć prace nad solową płytą – zdradza Anderson. – Połowa materiału była już gotowa w ubiegłym roku, musiałem jednak przemyśleć kilka spraw. Mówiąc o różnicach dzielących jego utwory od muzyki z longplaya The Tears, Brett podkreślał przede wszystkim brak elektrycznych gitar oraz „smutny, mroczny i niezmiernie naturalny” klimat dzieła. Na albumie pojawią się także dość nietypowi goście. Z pewnością tacy, z którymi Anderson nigdy nie współpracował.

Samodzielna działalność artysty nie oznacza bynajmniej końca kariery The Tears. Formacja, którą Anderson powołał do życia z dawnym kolegą ze Suede, Bernardem Butlerem szykuje się do wydania następcy „Here Come The Tears”. Priorytetem jest jednak solowa twórczość Bretta.