Świat Boba Marleya według Kevina Macdonalda

29 maja 2012
ok. 1 minuta czytania

– Marley śpiewał o wykluczeniu, odrzuceniu, nadziei na lepsze jutro. Pochodził z ubogiego kraju, z biednej rodziny. Rozumiał, co to wszystko znaczy, dlatego tak dobrze docierał i dociera do ludzi z pogranicza społeczeństwa. Kiedyś nazywano go Supergwiazdą Trzeciego
Świata – mówił Kevin Macdonald, który chciał nakręcić dokument o Marleyu już w czasie prac nad „Ostatnim królem Szkocji”. Udało się dopiero kilka lat później.

– Marley był mieszańcem i miał z tym problem, ponieważ z tego powodu był odrzucany zarówno przez białych, jak i czarnych ludzi – opowiadał w Krakowie reżyser. – W swojej wiosce był jedyną nieczarną osobą. Traktowano go jak Kopciuszka – musiał wykonywać najgorsze prace. Długo szukał swojej tożsamości, aż odnalazł ją w rastafarianizmie i muzyce.
Chciał udowodnić ludziom, że może odnieść sukces. Fakt, że był mieszańcem jest kluczowy dla zrozumienia jego twórczości i świata, tego, kim był.

Film przeplatany jest bardziej i mniej znanymi utworami Marleya. – Starałem się wykorzystać muzykę, która wpisywała się w kontekst biograficzny – wyjaśniał reżyser. – Odgrywałem piosenki chronologicznie, gdy odpowiadały temu, co akurat działo się w życiu Marleya.

W ramach Krakowskiego Festiwalu Filmowego, który potrwa do 3 czerwca, zobaczyć będzie można około 250 filmów z Polski i świata.

Dokument „Marley” 4 czerwca trafi do sieci Multikino.