The Herbaliser – \”Same As It Never Was\”

21 maja 2008
ok. 2 minut czytania

Niżej podpisany jest wielbicielem twórczości londyńczyków raczej bezkrytycznym. Albumu \”Very Mercenary\” słucham co najmniej raz w miesiącu a obudzony w środku nocy jestem w stanie wymienić tytuły utworów i gości w dowolnej kolejności, a nawet zanucić niektóre melodie. Uczucie to ewidentnie jest odwzajemnione gdyż panowie Jake Wherry i Ollie Teeba choć są ze mną już 15 lat ciągle dostarczają wzruszeń, radości i całej masy innych, jedynie pozytywnych emocji.

Przenosiny z legendarnej Ninja Tune do także zasłużonej wytwórni !K7 i zapowiedzi, że nowy album będzie inspirowany soulem nieco mnie zaniepokoiły. Kilka przesłuchań \”Same As It Never Was\” wystarczyło, aby stwierdzić, że niepokój był zdecydowanie nie na miejscu. Zakręt w stronę delikatniejszych dźwięków i zatrudnienie jednej wokalistki w kilku utworach to nie są zmiany, które mogą wpłynąć na muzykę Anglików. A ta pozostaje genialna, jedyna w swoim rodzaju, wspaniała i po prostu przepiękna.

\”Amores Bongo\”, którym muzycy chwalili się przedpremierowo na profilu MySpace to absolutna perełka. Czasem tak urocze i pełne pomysłów piosenki potrafi napisać debiutant. W hiphopowym, klasycznym dla The Herbaliser \”Just Won\’t Stop\” swoje umiejętności prezentuje młody raper z Londynu Yungun aka Essa. W pięciu kompozycjach udziela się natomiast niejaka Jessica Darling i to głównie za jej sprawą album ma nieco soulowe zabarwienie. Darling prezentuje bowiem możliwości wokalne niczym Shirley Bassey i Donna Summer w jednym. A wszystko to w wieku 22 lat. Najbardziej wpada w ucho kompozycja \”You\’re Not All That\” właśnie z jej udziałem, choć singlowemu \”Clap Your Hands\” też niczego nie brakuje. Moim faworytem pozostaje niemniej \”Street Karma (A Cautionary Tale)\”, w którym pojawia się stara znajoma, Jean Grae.

Od wielu lat na wieści z obozu duetu czekam z niecierpliwością. Zdecydowanie usatysfakcjonowany \”Same As It Never Was\” na chwilę mogę uzbroić się w cierpliwość.