The Music – \”Welcome To The North\”

25 września 2004
ok. 1 minuta czytania

Domyślam się, że trudno powtórzyć sukces pierwszego albumu, ale spadek formy, jakiego mamy wątpliwą przyjemność doświadczyć słuchając zawartości \”Welcome To The North\”, jest niewybaczalny. Podczas gdy debiutanckiemu krążkowi \”The Music\” można było mieć za złe, że jest dziełem nierównym, w przypadku \”Welcome…\” to jedyny zarzut, którego postawić nie można. Bo drugi longplay chłopaków z Leeds od początku do końca jest tak samo słaby. Żeby jednak nie być gołosłowną, oto dowody. Po pierwsze: szlag trafił taneczny (nie bójmy się tego słowa!) charakter kompozycji. Single z poprzedniej płyty sprawiały, że człowiek z trudem był w stanie utrzymać swoje kończyny nieruchomo, tym razem ciężko powstrzymać się od ziewania. Po drugie: po przejściu przez pierwsze piosenki reszta albumu staje się równie zaskakująca, co finał brazylijskiej telenoweli. Po trzecie wreszcie: nie sposób znaleźć choćby jednego utworu, który czymś szczególnym odróżniałby się od pozostałych – ot, jedne szybsze, drugie wolniejsze. Nie warto nawet wymieniać tytułów, ani dłużej pastwić się nad tym krążkiem, gdyż nie dzieje się tu nic ciekawego, godnego uwagi.

Podsumowując, najnowsza propozycja zespołu The Music jest pretensjonalna i sztampowa. Na dodatek: bardzo zachowawcza, pozbawiona polotu i jakiekolwiek brawury. Innymi słowy – longplay \”Welcome To The North\” jest nudny i słaby. Bardzo słaby.