The Strokes – \”First Impressions of Earth\”

5 stycznia 2006
ok. 2 minut czytania

Otóż, panie i panowie, na nowej płycie tych ślicznych chłopców znalazły się rozbudowane (jak na dzisiejsze czasy) kompozycje z melodiami. Tak tak, nic mi się nie pomyliło. Co więcej, już po pierwszym przesłuchaniu można wyłuskać kilka co ciekawszych utworów, a także – bez większego problemu – odróżnić je od siebie. Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie mojego zdumienia, czym prędzej tłumaczę. Nowojorczycy – których kocham z różnych względów, ale o tym kilka zdań niżej – specjalizowali się dotąd w nieco innej muzycznej formule, a mianowicie: głośno, szybko i do przodu. \”Kawałki\” kwintetu składały się z riffu, rytmu i refrenu, które splecione w całość, czyli jako piosenka, kończyły się zanim zdezorientowany słuchacz zdążył przeczytać na okładce tytuł \”numeru\”. I nie to, że było to złe. Te króciutkie diabelstwa wpadały do głowy od razu i zgrabnymi riffami trzymały się mocno. Za to, między innymi, pokochałam The Strokes. Jednak bardziej zdobyli moje serce bezczelnością. W końcu, nie oszukujmy się, kapela ta nagrała dwa takie same albumy. I upiekło się jej! Publika szalała, krytycy – przynajmniej niektórzy – piali z zachwytu, a band zacierał ręce, że wystarczyło wymyślić nowe tytuły do debiutanckich kompozycji, by powalić świat na kolana. Oczywiście przesadzam, ale różnorodność i urozmaicenie nie są mocną stroną krążków \”Is This It\” i \”Room On Fire\”. Stąd właśnie moje zdziwienie po zapoznaniu się z materiałem na \”First Impressions of Earth\”. Są tu gitarowe popisy rodem z lat 70. (\”Heart In A Cage\”), utwory łagodne i melancholijne (Ask Me Anything\”), szybkie, motoryczne i agresywne (\”Juicebox\”), z elementami przywołującymi skojarzenia z The Rolling Stones (\”You Only Live Twice\”) oraz Pixies (\”Vision of Division\”), a nawet \”pijacki\” walczyk (\”15 Minutes\”), tylko głos Juliana Casablancasa pozostaje niezmiennie zblazowany (za co też go kocham).

Podsumowując: chłopaki z The Strokes nie grają jak The Strokes, ale, cholera, nadal robią to nieźle. Wygląda, że znów im się udało.