Tricky – „Mixed Race”

16 kwietnia 2011
ok. 1 minuta czytania

Anglik konsekwentnie podąża drogą obraną na poprzednim wydawnictwie. Ponownie czeka nas szalenie zróżnicowany, acz mocno nasączony charakterem artysty materiał. Tricky czerpie z różnych kultur, gatunków i stylów. Przebiera w brzmieniach i aranżacjach. Zderza pozornie odległe dźwiękowe światy. Mamy zatem bluesowy, przypominające nieco dokonania The Dead Weather „Every Day” i seksownie powłóczysty „Early Bird” z jazzującymi trąbkami. „Kingston Logic”, wbrew tytułowi, nie jest kawałkiem reggae, lecz zgrabnym elektronicznym numerem w typie Daft Punk zmyślnie przetkanym brytyjskim hip-hopem. „Hakim” (z udziałem Hakima Hamadouche) to dla odmiany jak najbardziej utwór rodem z Bliskiego Wschodu. A skoro o gościach mowa, Bobby Gillespie z Primal Scream rozsiał narkotyczny klimat nad „Really Real”. Koniecznie trzeba też wspomnieć o kapitalnym, „gangsterskim” singlu „Murder Weapon” i opartym na świdrującej, ostrej elektronice „Bristol to London”.

W tym muzycznym tyglu zwiewne smyki romansują z gitarowymi riffami, a dęciaki figlują z kobiecymi wokalami. Całość tradycyjnie jest jakby spowita dymem, mroczna, nerwowo pulsująca. Tu nie ma miejsca na pastele, na subtelne cieniowania, to kolaż utrzymany w intensywnych, wyrazistych barwach. „Mixed Race” to po prostu Tricky, z tym, że skondensowany do 30 minut.