Two Fingers – „Two Fingers”

28 kwietnia 2009
ok. 2 minut czytania

Płyta zachwyca i wgniata w fotel od pierwszej sekundy. Ultrafuturystyczna warstwa produkcyjna miesza w sobie dubstep, grime, 2step, awangardowy hip-hop i jego najbardziej popularne, cyber-przebojowe brzmienie, które przypomina klasyczne dokonania Timbalanda. Basy wgniatają w ziemię, mrok i przestrzeń potrafią przenieść człowieka myślami do jakiegoś wyludnionego parku w środku nocy w nieznanej mu bliżej dzielnicy. Dodajmy dziwne, pojedyncze dźwięki, których użył Amon Tobin, a klimat gwarantowany.

Aż siedem z nagrań przynosi gościnne zwrotki Swaya. Jeden z najważniejszych raperów sceny grime po raz kolejny doskonale wywiązał się ze swojej roli. Rapuje gęsto, z łatwością odnajdując się w różnej tematyce, tak samo autentycznie wypadając, gdy nawija o codziennym życiu w niebezpiecznych dzielnicach Londynu („What You Know”), jak i wychwalając walory potencjalnej partnerki („That Girl”). Świetnie wypadły też kobiety. Bliżej nieznana Ce’Cecile w „Bad Girl” i przede wszystkim bardzo dawno niesłyszana Ms. Jade, która dołożyła zwrotki do dwóch kawałków. W jakimś stopniu jej występ na „Two Fingers” jest symboliczny. Kilka lat temu rozpoczynała karierę rapując na beatach Timbalanda, który wówczas stawiał jeszcze na jakość, a nie ilość. Gdy drogi Ms. Jade z amerykańskim producentem się rozeszły, odnalazła się u awangardowego Amona Tobina, dając jasny sygnał, że futurystyczny hip-hop w jego wydaniu to rzecz świeża i godna uwagi.

W dobie płyt, które opierają się na banalnych, powielanych po raz dziesiąty schematach, „Two Fingers” zachwyca odmiennością. Chociaż Tobin i Chapman nie stworzyli żadnej nowej jakości to sposób, w jaki pomieszali kilka pozornie odległych sobie gatunków i brzmień, musi budzić szacunek. Słucha się tego świetnie.