U2 – \”How To Dismantle An Atomic Bomb\”

24 listopada 2004
ok. 1 minuta czytania

Chyba nikt nie uwierzyłby dziś rozwścieczonemu zespołowi U2. Elektroniczne zakusy Irlandczycy mają już za sobą, popowe błahostki na szczęście też. Pozostało im zatem tęsknym wzrokiem spojrzeć w przeszłość i zacząć nowy rozdział. Świat podbili dawno temu, teraz wystarczyło pokazać, że naprawdę mają klasę. Udało się i to w wielkim stylu, choć bez grama patosu. Spokornieli, złagodnieli, ale przede wszystkim zdołali stworzyć najprostsze w swoim dorobku piosenki i włożyć w nie najpiękniejsze teksty, jakie do tej pory napisali. Co jednak najważniejsze, pozostali wierni temu wszystkiemu, za co ich pokochano. Doskonałe melodie, urzekające, na wpół szeptane frazy Bono oraz przywołujące okres płyty \”The Unforgettable Fire\” metaliczne brzmienie gitary The Edge\’a. Na próżno tu szukać wielkich, komercyjnych przebojów. Nie znaczy to jednak, że longplay pozbawiony jest klejnotów. Prawdę mówiąc, wszystkie piosenki błyszczą na swój sposób. Nagrania z \”How To Dismantle An Atomic Bomb\” to maleńkie błyskotki, tworzące razem bajeczną mozaikę.

Na przykładzie najnowszego dzieła U2 wyraźnie widać, że serce słuchacza niekoniecznie trzeba zdobywać szturmem. Niekiedy wystarczy odrobina szczerości, ciepła i niebanalne teksty o miłości.