Wanda Jackson – „The Party Ain’t Over”

2 sierpnia 2011
ok. 2 minut czytania

Wanda Jackson mogłaby być babcią White’a. Ale słuchając albumu uderza to, że w 74-letniej królowej rockabilly cały czas płonie młodzieńcza pasja, bije z niej niesamowita energia, zaś głos ma nienaruszony. Chwilami śpiewa jak zalecający się podlotek, ale gdy trzeba, pojawia się u niej chrypiąca zadziorność. Śpiewa pięknie, prezentując przy okazji całą paletę stylistyczną, skompletowaną przez ponad 50 lat wspaniałej kariery. Prezentacja wypada imponująco i świeżo. Także dzięki temu, że odpowiednio brzmieniowo oprawił całość White, a Wandzie zagrali między innymi muzycy My Morning Jacket, The Raconteurs oraz The Dead Weather. Pojawił się też syn Patti Smith, Jackson, a także Karen Elson, żona Jacka.

Mamy na płycie dudniącego rocka, chwilami naostrzonego bigbandowo. Jest rockabilly, hawajskie kołysanie i kojące spokojne gospel. Jackson jodłuje, śpiewa ostro, idealnie wczuwa się w kabaretowo-cyrkowo-paradowy klimat, jakby podkupiony z festynu country gdzieś na południu USA. Wlewa się w nas karnawałowa aura niczym z ekskluzywnego nadoceanicznego kurortu skąpanego w gorącym słońcu („Rum And Coca Cola”). Głos Jackson świetnie kompiluje się z doskonałym coverem Boba Dylana „Thunder On The Mountain”, niczym ciągnięty przez parowóz pociąg, przejeżdżającym przez nasze uszy.

Wanda zdecydowała się też na interpretację jednego z największych przebojów ostatnich lat, „You Know I’m No Good” z repertuaru niesfornej Amy Winehouse. Przeróbka wypadła więcej niż dobrze (ta chrypka w refrenie!) i nie dziwi, że wybrano ją na zwiastun płyty. W studiu spotkały się różne pokolenia muzyków, ale tego nie słychać. Obydwie strony nadawały na tych samych falach. Płyta do słuchania z wielką przyjemnością zarówno przez babcie, jak i przez wnuki.