Wokalista Papa Roach chciał się powiesić

24 września 2012
ok. 1 minuta czytania

Mało brakowało, a 36-letni Jacoby Shaddix nie nagrałby nowej płyty wraz ze swoim zespołem. Na jego stan psychiczny wpłynęło wieloletnie uzależnienie od alkoholu i napięte relacje z żoną Kelly.

– Pojechałem do Sausalito w Kalifornii, aby się powiesić – opowiada Shaddix w wywiadzie dla magazynu „Metal Hammer”. – Byłem naprawdę w złym stanie. Picie, chaotyczny tryb życia, relacje z kobietą, z którą związałem się jako 16-latek. Wszystko to wpędziło mnie w głęboką depresję. Nigdy w życiu nie byłem tak przybity. Naprawdę chciałem ze sobą skończyć. Zmieniłem zdanie, gdy usiadłem w hotelowym pokoju i miałem odbyć ostatnią rozmowę telefoniczną z moją rodziną. Uświadomiłem sobie, że samobójstwo to przejaw największego egoizmu, więc postanowiłem uporać się z tym bólem. Pomogło mi napisanie piosenki „Before I Die”. Z początku nie chciałem umieszczać jej na nowej płycie, ale koledzy i producent przekonali mnie do tego pomysłu.

Nowy krążek Papa Roach, „The Connection”, ukaże się 2 października. 24 listopada Amerykanie zagrają w warszawskim klubie Progresja.