Wolność zamiast opery dla lidera Lacrimosy

23 marca 2009
ok. 1 minuta czytania

Szwajcarski muzyk darzy zamiłowaniem podniosłe formy wywodzące się z muzyki poważnej, sam jednak nie planuje pisać rozbudowanych dzieł.

– Musiałbym ograniczyć się do pewnego tematu – tłumaczy Wolff. – Chciałem zrobić coś takiego w roku 1993, album „Inferno” miał być czymś w stylu rockowego musicalu. Ale zdałem sobie sprawę, że utknąłem na jednym temacie, zarówno pod względem tekstowym jak i muzycznym. Nie chciałem tego, chciałem wolności.

– Chcę mieć możliwość poruszania się we wszystkich kierunkach – dodaje muzyk. – Poza tym z operą czy rock operą trudno byłoby koncertować. Mógłbym zagrać pięć koncertów w jednym mieści i koniec. Bolałoby mnie, że nie mogę pokazać mojego dzieła widowniom na całym świecie. Być może kiedy się zestarzeję i nie będą mógł koncertować, zrobię coś takiego. Albo kiedy zabraknie mi pomysłów na kolejne płyty.

Najnowszy album Lacrimosy, „Sehnsucht”, ujrzy światło dzienne 8 maja 2009 roku.